Prawdą jest, że każdy z nas to robi…
Uczłowieczamy maszyny
⌬⚙⌬ Uczłowieczamy Maszyny ⌬⚙⌬
Uczłowieczać to nadawać cechy, które do tej pory rezerwowaliśmy dla ludzi
Zaczyna się niewinnie, od imienia, czasem od nadania płci czy roli. Z czasem pojawia się intencja, empatia, wrażliwość, zdolność rozumienia sensu. Kiedy mówimy, że sztuczna inteligencja nas rozumie, sięgamy po język relacyjny. To przestaje być narzędzie. To staje się czymś, z czym wchodzimy w dialog.
Nie uważam, że samo w sobie jest to złe. Widzę w tym naturalną ludzką potrzebę. Człowiek od zawsze nadawał imiona, twarze i znaczenia temu, co było nowe i nieznane. Uczłowieczaliśmy zabawki, przedmioty, urządzenia.
Ten mechanizm dobrze znamy.
Niepokój pojawia się jednak wtedy, gdy proces zaczyna działać w jedną stronę i wymyka się spod kontroli. O ile Barbie, Ken, misie czy autka mogły mieć swoje imiona i osobowości, o tyle w przypadku sztucznej inteligencji zaczynam dostrzegać coś znacznie poważniejszego. Ta relacja ma realny wpływ na nasze życie.
Zabawki nie odpowiadały, nie prowadziły dialogu, nie wchodziły z nami w ciągłą interakcję. Z nich po prostu się wyrastało…
Niebezpiecznie subtelne sygnały uczłowieczania maszyn
◉ to drobne, niemal niezauważalne sygnały, które pokazują moment, w którym technologia przestaje być tylko narzędziem, a zaczyna wchodzić w obszar relacji.
Pisząc piosenkę „Uczłowieczamy maszyny”, nie planowałam manifestu.
To był zapis obserwacji.
Zatrzymania się na chwilę w zachwycie nad rozwojem AI i zadania sobie pytania o konsekwencje tej relacji.
O to, co dzieje się z człowiekiem, gdy zaczyna traktować maszynę jak kogoś…
Piosenka jako punkt odniesienia
◉ zapis moich rozważań o granicy, której nie widać, ale którą coraz wyraźniej dostrzegam
Nie traktuję sztucznej inteligencji jak powiernika ani mentora. Świadomie nie nadaję jej cech ludzkich, żeby się w tym nie pogubić. Nie jest dla mnie Krysią, Basią ani Olą. Nie przypisuję jej emocji ani intencji. Dla mnie to narzędzie.
Zwyczajnie czat. Korzystam z niego, ale zachowuję granice.
Piszę z pozycji obserwatorki i twórczyni. Korzystam z narzędzi, ale nie chcę oddać im definicji człowieczeństwa. Dbam o granice, o prywatność, o to, by technologia mnie wspierała, a nie zastępowała.
Nie proponuję zasad ani instrukcji. Dzielę się tym, jak ja to widzę i czuję.
Wierzę, że dziś bardziej potrzebujemy rozmowy niż regulaminów.
Bo uczłowieczając maszyny, nie chcę zapomnieć, kim jesteśmy my. Bliskości drugiego człowieka nie zastąpi żadna maszyna, żaden algorytm ani iluzja. Dotyk dłoni, spojrzenie, śmiech, łzy, ciepło, miłość i obecność są dla mnie bezcenne.
W tym chcę pozostać ♡
⌬⚙⌬ Uczłowieczamy maszyny ⌬⚙⌬
