Webinary mieszające w głowach – chaos wiedzy, certyfikatów i odpowiedzialności
Szanowni Państwo, Czy zastanawialiście się, czym tak naprawdę jest webinar? W teorii to internetowe szkolenie mające na celu edukację i rozwój uczestników. W praktyce coraz częściej jest to jedynie narzędzie marketingowe, które nie wnosi realnej wartości do naszych umiejętności. Problemem jest brak wartości dodanej – zamiast rzetelnej wiedzy otrzymujemy ogólniki, obietnice sukcesu i zachętę do zakupu kolejnego kursu. Webinary miały być wsparciem w edukacji, ale zamiast tego stały się częścią spirali szkoleniowej, w której jedni uczą drugich, jak uczyć jeszcze innych. Czy ktoś bierze odpowiedzialność za przekazywaną wiedzę? Brak nadzoru nad jakością treści sprawia, że nie wiadomo, kto rzeczywiście ma kompetencje, a kto jedynie sprawnie operuje marketingiem. Każdy może stworzyć webinar, wydać certyfikat i nazwać się ekspertem. Nie istnieje żadna realna kontrola nad tym, jakie informacje są przekazywane i czy faktycznie przyczyniają się do rozwoju uczestników. Dlaczego tak łatwo przyjmujemy powierzchowną wiedzę? Coraz częściej widzimy, że nie tylko szkoleniowcy są odpowiedzialni za ten problem – odbiorcy także mają w tym swój udział. Obecnie liczy się szybkość i natychmiastowy efekt, a nie długotrwała nauka i realne zdobywanie umiejętności. Chcemy natychmiastowych sukcesów, a webinary sprzedają nam iluzję, że wystarczy kilka godzin, aby stać się ekspertem. Wygoda i oszczędność czasu biorą górę nad rzetelnym przyswajaniem wiedzy, co tylko napędza spiralę kursów, które uczą, jak… sprzedawać kolejne kursy. Efekt? Wartość edukacyjna maleje. Zamiast pogłębiania wiedzy rośnie chęć szybkich zarobków i powierzchownej nauki. Wiedza staje się produktem, który sprzedaje się w ładnym opakowaniu, ale bez gwarancji jakości. Pytanie brzmi: jak zatrzymać ten proces? Jak odróżnić wartościowy webinar od kolejnej próby sprzedaży złudzeń? O tym porozmawiamy już wkrótce. Zapraszam!